fot. Eutah Mizushima

Dylematy…

Zapraszamy do lektury pierwszego tekstu z cyklu “Dylematy” autorstwa Anity Łukawskiej i Elżbiety Wierszko.

Pożytek życia nie tkwi w czasie jego trwania;
jest on w jego wyzyskaniu.
Montaigne

Cenię własną niezależność, ale bardzo lubię pracować w zespole. Moja wolność idzie w parze z odpowiedzialnością za siebie i innych. Szanuję indywidualistów, ludzi chodzących własnymi ścieżkami, poszukujących nowych rozwiązań zarówno w nauce i kulturze, jak i w życiu społecznym. Podziwiam tych, którzy mówią własnymi słowami, potrafią słuchać swoich adwersarzy, a ich głos w dyskusji jest merytoryczny. Pozostać w zgodzie ze sobą, nie klaskać w tłumie, nie ukrywać się za cudzymi plecami, nie bać się odpowiedzialności, szanować zdanie i poglądy innych ─ to nigdy nie było łatwe, a staje się trudniejsze tu i teraz, w świecie zalanym bylejakością. Na szczęście, wciąż nie brakuje odważnych ludzi, którzy nie muszą lansować się w mediach, żeby uprawiać swój ogródek. To oni stają się liderami w swoich środowiskach, koryfeuszami wodzącymi tancerzy i śpiewaków, sympatyków i przeciwników.

Jak na zawołanie przekorna pamięć przywołuje obraz stuosobowego chóru z prywatnej szkoły muzycznej Albyn School w Aberdeen. Gdy młodzi ludzie ─ rówieśnicy naszych gimnazjalistów ─ zapełnili scenę Cowdray Hall w Art Gallery & Museums, gdy na znak dyrygenta rozpoczęli swój koncert, widownia wstrzymała oddech. Godzinny występ, przeplatany popisami solistów, zachwycił publiczność. Słuchanie chóru dobrze przygotowanego jest przyjemnością, zwłaszcza, gdy czuje się tę niesłychaną radość wykonawców z dobrze wykonanej pracy. Euforia wynikająca z uczestnictwa w tworzeniu wspólnego dzieła łączy artystów i słuchaczy, wtedy rodzi się sztuka.

Aby chór osiągnął pełną harmonię, utrzymał odpowiednią tonację i wspólne tempo, musi przejść przez ciężkie próby, wykazać się wytrwałością i chęcią osiągnięcia sukcesu, czyli czystość tonu. Śpiewać w chórze na pewno nie jest łatwo; poza słuchem muzycznym, wyczuciem rytmu, dyscypliną i umiejętnością, a wręcz koniecznością pracy w zespole, trzeba mieć cierpliwość. Śpiewanie w chórze oznacza powtarzanie tego samego aż do skutku, mozolne osiąganie zestrojenia i nieustanne dążenie do doskonałości brzmienia. Ale jakaż radość, gdy wreszcie uzyska się artystyczną synchronizację.

Jeśli jesteś częścią zharmonizowanej grupy, twój profesjonalizm i zaangażowanie będzie częścią wspólnego sukcesu. Miałam okazję się o tym przekonać, współpracując z artystami Teatru Gdynia Główna przy projekcie Chór Czytelników. Na własnej skórze odczułam ciężar, ale równocześnie radość, że biorę udział w tak nowatorskim projekcie. To doświadczenie, które dodaje skrzydeł, ale także uczy pokory, dyscypliny i zaufania do tekstu, reżysera i współuczestników. Na nic indywidualne popisy, gdy sprawą nadrzędną staje się efekt końcowy…

Tekst – pierwszy z cyklu Dylematy… – pozostanie bez puenty, bez tytułu, bez korekty.
Anita już nie dopisze ani słowa.

Jest takie stare arabskie powiedzenie, że kiedy umiera jeden człowiek, razem z nim umiera cały wszechświat. Równie prawdziwa jest odwrotność tego przysłowia. Jeżeli ratujesz jedno życie, ratujesz wszechświat.
Ale nie możesz ocalić wszystkich.